Wybierz region

Wybierz miasto

    Marcinkowice. Śmierć w czarnym punkcie

    Autor: Michał Gigołła

    2006-05-02, Aktualizacja: 2006-05-02 08:46 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    Dziewięć osób zabitych i prawie trzydzieści rannych – to bilans weekendu na dolnośląskich drogach 26-letnia wrocławianka i o trzy lata starszy mieszkaniec Jelcza-Laskowic zginęli w wypadku na trasie z Oławy do ...

    Dziewięć osób zabitych i prawie trzydzieści rannych – to bilans weekendu na dolnośląskich drogach
    26-letnia wrocławianka i o trzy lata starszy mieszkaniec Jelcza-Laskowic zginęli w wypadku na trasie z Oławy do Wrocławia




    Citroen berlingo i opel vectra, którymi jechali, zderzyły się wczesnym popołudniem w poniedziałek na prostej drodze niedaleko Marcinkowic. Siła uderzenia wyrzuciła citroena na pole. Kierująca nim kobieta zmarła na miejscu.
    Opel wylądował kilkadziesiąt metrów dalej i stanął w płomieniach. Przejeżdżający drogą inni kierowcy użyli kilkunastu gaśnic, by ugasić ogień. Samochód był tak zgnieciony, że z jego wraku nie udało się wydostać 29-letniego kierowcy. Gdy strażacy rozcięli auto, okazało się że mężczyzna już nie żyje.
    Tuż po zderzeniu jeden z samochodów uderzył jeszcze w bok jadącego w kierunku Oławy alfa romeo. Autem podróżowało młode małżeństwo z trzyletnim synkiem. Na szczęście nic im się nie stało. – To był moment. Zobaczyłem dwa obracające się z ogromną prędkością samochody. Chciałem uciekać do rowu, w ostatniej chwili jedno z aut uderzyło w bok mojego wozu – opowiada kierowca alfy.
    – Nie wiadomo, kto zawinił. Nie wiemy nawet, które auto jechało w jakim kierunku – mówi Edmund Koziarski z policji.
    Dopiero po szczegółowych badaniach samochodów będzie można stwierdzić, z jaką prędkością jechały. Przynajmniej jedno z nich musiało pędzić z zawrotną prędkością, bo siła uderzenia była ogromna. Silnik citroena wylądował kilkanaście metrów od samochodu. Inne części były rozrzucone po całej okolicy.
    – To nie był pierwszy taki wypadek w tym miejscu – mówią mieszkańcy Marcinkowic. Potwierdza to policja. Tuż przed miejscem, w którym doszło do tragedii, stoi znak informujący o tzw. czarnym punkcie.
    Miniony weekend był jednym z najtragiczniejszych na dolnośląskich drogach. W 16 wypadkach zginęło 9 osób, prawie trzydzieści zostało rannych. •


    Wyprzedzał na zakręcie
    Osiem osób trafiło do szpitala po sobotnim wypadku na drodze z Jelcza-Laskowic do Wrocławia. Tuż za Ratowicami ford sierra zderzył się tu z chryslerem voyagerem. Policja ustaliła wstępnie,
    że 26-letni kierowca forda wyprzedzał na ostrym zakręcie. Tłumaczył później, że kierowcy wyprzedzanych przez niego aut nie ustąpili mu miejsca, choć widzieli że z przeciwka nadjeżdża chrysler. Próbował uciekać do rowu, ale nie zdążył. Do szpitala trafili jego siostra i ojciec. Lżej ranna została też pięcioosobowa rodzina podróżująca chryslerem.


    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.