Wybierz region

Wybierz miasto

    Prawie jak Wezuwiusz

    Autor: Wojciech Chądzyński

    2006-04-28, Aktualizacja: 2006-05-02 00:18 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    W pogańskich czasach Ślęża słynęła jako święte i cudowne miejsce. Niewielu jest Dolnoślązaków, którzy przynajmniej raz w życiu nie wdrapali się na szczyt Ślęży.

    W pogańskich czasach Ślęża słynęła jako święte i cudowne miejsce.
    Niewielu jest Dolnoślązaków, którzy przynajmniej raz w życiu nie wdrapali się na szczyt Ślęży. Burzliwe dzieje tej góry opisano już w setkach przewodników i albumów. Ale kto wie, że pod nią jest... wejście do piekła




    Bardzo, bardzo dawno temu, kiedy na ziemi nie było jeszcze ludzi, diabły dowiedziały się, że niedaleko bramy prowadzącej do piekieł będą przechodzić anioły. Urządziły więc na nie zasadzkę, lecz dobre duchy w porę ją wykryły. Doszło do zaciekłej bitwy na kamienie. Kiedy szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę aniołów, rozsierdzony Lucyfer porwał ogromny głaz i cisnął w ich kierunku. Kamień upadł tak nieszczęśliwie dla władcy ciemności, że zatarasował wejście do piekła. W ten sposób, mówi legenda, powstała góra Ślęża. Od tej pory diabły nie mogą wejść do swojego królestwa i błąkają się po świecie.
    W czerwcu 1862 roku na szczyt Ślęży wybrał się z przyjaciółmi znany warszawski pisarz Roman Zmorski. Swoje wrażenia opisał w „Tygodniku Ilustrowanym”:
    „Pisarze rozliczne Sobótce nadawali nazwy. Zwali ją bądź ze słowiańska: Sabotka, Mons Sabothicus, bądź z niemiecka: Mons Zobtensis lub Zottensis, bądź wreszcie tajemniczém mianem: Mons Silentii lub Silensis, to jest górą milczenia. Za to podanie, z pokolenia na pokolenie przez tyle wieków się utrzymujące, zachowało nam wiadomość, że w pogańskich czasach góra ta słynęła jako święte i cudowne miejsce, gdzie na obrzędy i ofiary gromadnie zewsząd schodzili się pielgrzymi. Jak podanie to powszechném kiedyś być musiało, świadczy wymownie okoliczność, że od swych słowiańskich poprzedników przejęli je i zachowali Niemcy. Po dziś dzień nawet prosty niemiecki Szlązak nie bez czci pewnej spogląda ku wierzchołkowi Sobótki, a wyobraźnia jego widzi ją zawsze olśnioną dziejów blaskiem”.
    W ciekawych dziejach góry Ślęży jest pewien niezwykły, choć zapomniany już, epizod. Otóż 3 sierpnia 1801 roku, tuż po zachodzie słońca, na szczycie góry planowano urządzić największy na świecie pokaz ogni sztucznych. W ten sposób uczcić miano 31. urodziny króla Prus Fryderyka Wilhelma III. Widowisko miało też pokazać okolicznym mieszkańcom, jak wygląda Wezuwiusz podczas erupcji. Według historyka, dr. Wacława Sobocińskiego, pomysłodawcami tego przedsięwzięcia byli Karl Friedrich Benkowitz z Głogowa oraz wrocławianin Karl Konrad Streit. Obaj przewidywali, że ich wielki fajerwerk będzie widoczny w promieniu stu pięćdziesięciu kilometrów i obejrzy go kilkanaście tysięcy osób. Rozpoczęto nawet zbiórkę pieniędzy na ten cel. Do pokazu jednak nie doszło, bo nie zgodzili się augustianie z wrocławskiego klasztoru Najświętszej Maryi Panny.
    17 lipca 1801 roku wrocławska gazeta ogłosiła: „…klasztor na Piasku, jako właściciel gruntów góry Sobótki, uważa za swój obowiązek oznajmić, że zapowiadane widowisko wulkanu na Sobótce z powodów bardzo poważnych przyczyn nie odbędzie się”.
    Zakonnicy bali się po prostu, że fajerwerki mogą wzniecić pożar lasów porastających górę i dojrzewających zbóż na polach wokół niej. I niestety, jak napisała inna gazeta, „projekt przedstawienia spokojnej Sobótki na podobieństwo złośliwego Wezuwiusza, dzięki sztucznej eksplozji, spełzł na niczym. Był on cokolwiek za ogromny, wątpliwy i niebezpieczny”. •

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.